kuba wolski e kochałas go - Tekściory.pl – sprawdź tekst, tłumaczenie twojej ulubionej piosenki, obejrzyj teledysk.
to nie emeryt to nie emeryt to nie emeryt to nie emeryt to nie emeryt to nie emeryt gdy się zjawi panny łowi piękny fason prawdziwy skarb nie wkurza to że on ma garb nie obcy jest mu dym cygar bo to garbus garbus, garbus za Rajchu go wiózł bo to garbus garbus, garbus za Rajchu go wiózł to nie emeryt to nie emeryt to nie emeryt to nie
Gdyby nic marcin maciejczak Jak gdyby nic - Marcin Maciejczak "z sobą bywam sam zbyt często niż bym chciał ze sobą być ulice, deszcz i ja po ciuchu czasem myśle a w głowie krzyk może ktoś za kilka lat będzie bliżej mnie niż ja powiedz czy wysłuchasz mnie jak gdyby"
Może gdyby tak Mayja - Tekściory.pl – sprawdź tekst, tłumaczenie twojej ulubionej piosenki, obejrzyj teledysk.
Jacksonville - Sufjan Stevens zobacz tekst, tłumaczenie piosenki, obejrzyj teledysk. Na odsłonie znajdują się słowa utworu - Jacksonville.
jodoh kencan tante cari gebetan jakarta 2019. Tekst piosenki: ( To nie tak miało być ) 1. Nigdy nic nie brała ,miała tytuł uczennicy roku. Projekty i konkursy, wokół masa bliskich osób. Ojciec prawnik, matka lekarz i co do niej wielkie plan . Neurochirurg na W-U-M, do Warszawy. Zewnątrz było tak pięknie, lecz po nocach płakała. Skazana na samotność, miłość nie okazywana. Nie chciała ich zawieść, cały czas nauka i nauka. Rodzice myśleli tylko o tym by na nią zarabiać. Poznała chłopaka, innego niż cała reszta. Pokazał jej taki świat o którym nie miała pojęcia. Wykradał ją w nocy z domu, przez co okno na ulice. Dostała to, czego nie okazali jej rodzice. Pierwsze szlugi z ręki, potem co dzień nowa paczka. Na domówkach alkohol, to była tylko namiastka. Raz na jednej z nich na stół wysypał mefedron. Tak się kończy gdy w rodzinie kasa jest tą najważniejszą. ( Jest tą najważniejszą) Ref: (To nie tak miało być , To nie tak miało być) Miał świeczki w oczach zapatrzony w nieruchome ciało. Było ciepłe wciąż, ale z duszy nic już nie zostało. Rany na białej skórze opisywały jej żywot. Gdyby był tu wcześniej nic by się nie wydarzyło. (To nie tak miało być, To nie tak miało być) Miał świeczki w oczach zapatrzony w nieruchome ciało. Było ciepłe wciąż, ale z duszy nic już nie zostało. Rany na białej skórze opisywały jej żywot. Gdyby był tu wcześniej nic by się nie wydarzyło. 2. Mogła tyle osiągnąć, ale świat jest bezlitosny. W wieku 11 lat już musisz stawać się dorosły. To jest świat bez zasad, które dawno ustalone, ale żadna władcza ręka tu nie wygra z wolną wolą. Wszystko jest dostępne, masz na wyciągniecie ręki. Acodini beta to są halucynogenne leki. Męczyły go myśli sytuacja w domu cienka, nie potrafił uciec od nich i nie mógł po dragi sięgać. Mijały miesiące, nienormalne że był czysty. Każde spojrzenie na igłę przypominało marzyć z tym. Miał świeczki w oczach, może też znasz to uczucie, kiedy czasu już nie cofniesz i tak pragniesz przed całym światem uciec. Zamknął się w łazience łzy mu płynęły, woda z kranu grała mu melodie symfonii ziemi. Chcieli tylko szczęścia, śmiertelna dawka, nie miał kogo ratować, życie to karma. Ref: (To nie tak miało być.) Miał świeczki w oczach zapatrzony w nieruchome ciało. Było ciepłe wciąż, ale z duszy nic już nie zostało. Rany na białej skórze opisywały jej żywot. Gdyby był tu wcześniej nic by się nie wydarzyło. ( To nie tak miało być.) Miał świeczki w oczach zapatrzony w nieruchome ciało. Było ciepłe wciąż ale z duszy nic już nie zostało. Rany na białej skórze opisywały jej żywot. Gdyby był tu wcześniej nic by się nie wydarzyło. (To nie tak miało być.) Miał świeczki w oczach zapatrzony w nieruchome ciało. Było ciepłe wciąż ale z duszy nic już nie zostało. Rany na białej skórze opisywały jej żywot. Gdyby był tu wcześniej nic by się nie wydarzyło. (To nie tak miało być.) Miał świeczki w oczach zapatrzony w nieruchome ciało. Było ciepłe wciąż ale z duszy nic już nie zostało. Rany na białej skórze opisywały jej żywot. Gdyby był tu wcześniej nic by się nie wydarzyło. Dodaj interpretację do tego tekstu » Historia edycji tekstu Tłumaczenie: Pokaż tłumaczenie (It shouldn’t be that way) 1. She never took anything, had the title of schoolgirl of the year. Projects and competitions, around the mass of loved ones. Father’s lawyer, mother’s doctor, and a big plan for her. Neurosurgeon to W-U-M, Warsaw. It was so beautiful outside, but at night she cried. Doomed to loneliness, not love. She didn’t want to let them down, science and science. My parents only thought about earning their money. She met a boy who’s different from everyone else. He showed her a world she didn’t know about. He stole them out of the house at night, through the window to the street. She got what her parents didn’t show her. First out of hand, then every day a new pack. Alcohol was just a substitute in the houses. Once he poured a mephedrone on a table. That’s when money is the most important thing in the family. (She is the most important) Ref: (It wasn’t like that, it shouldn’t be like that) He had candles in his eyes and stared at his immobile body. It was still warm, but there was nothing left of the soul. The wounds on her white skin describe her life. If he had been here before, nothing would have happened. (It wasn’t like that, it shouldn’t be like that) He had candles in his eyes and stared at his immobile body. It was still warm, but there was nothing left of the soul. The wounds on her white skin describe her life. If he had been here before, nothing would have happened. 2. She could have achieved so much, but the world is merciless. When you’re 11, you have to grow up. It is a world without rules that have long been established, but no ruler can win against free will. Everything is available, you have it at your fingertips. Acodini beta are hallucinogenic drugs. He was tired of the thoughts at home, he couldn’t escape them and couldn’t take drugs. Months passed, unusual for him to be clean. Every look at the needle felt like you were dreaming about it. He had candles in his eyes, and maybe you know that when you can’t turn back time and want to escape the whole world. He locked himself in the bathroom, tears flowed to him, tap water played to him the melodies of the Symphony of the Earth. All they wanted was luck, a lethal dose, there was no one to be saved, life is karma. Ref: (It shouldn’t be that way.) He had candles in his eyes and stared at his immobile body. It was still warm, but there was nothing left of the soul. The wounds on her white skin describe her life. If he had been here before, nothing would have happened. (It shouldn’t be that way.) He had candles in his eyes and stared at his immobile body. It was still warm, but there was nothing left of the soul. The wounds on her white skin describe her life. If he had been here before, nothing would have happened. (It shouldn’t be that way.) He had candles in his eyes and stared at his immobile body. It was still warm, but there was nothing left of the soul. The wounds on her white skin describe her life. If he had been here before, nothing would have happened. (It shouldn’t be that way.) He had candles in his eyes and stared at his immobile body. It was still warm, but there was nothing left of the soul. The wounds on her white skin describe her life. If he had been here before, nothing would have happened. Historia edycji tłumaczenia
Po skroni spływała mi kropla gabinecie panowała duchota, a wentylator na biurku z dnia na dzień radził sobie coraz gorzej i na obecnym etapie właściwie nie było sensu go uruchamiać. Dawał więcej hałasu niż ulgi. Za plecami słyszałem pokrzykiwania z boiska, gdzie Marek prowadził lekcję w rozbiegane oczy Malinowskiego. Próbował, owszem, ale te próby były daremne jak praca mojego wentylatora.– Last week I was play football with my friends…– Miałeś użyć past continuous, Przemek – poprawiłem, starając się chociaż udawać, że mi zależy. Nie zależało. Malinowski nie chciał i nie potrafił się nauczyć nawet głupich podstaw programowych. Miał widać w głowie ciekawsze rzeczy. Ciężko go za to winić.– I was playing… football with my friends… at the evening…– In the tak to szło. Uczniowie nie zdają sobie z tego sprawy, ale kiedy tak siedzą przed nauczycielem na konsultacji, głęboko zażenowani własną niewiedzą, nauczyciel też jest zażenowany. Ale trzeba to jakoś przetrwać więc nie przerywałem chłopakowi, a sam błądziłem myślami w rozmaite tylko tydzień. Tydzień dopinania spraw, a potem te zwierzęta będą miały dwa miesiące wakacji. Nie będę musiał ich oglądać, ani słuchać. Pojadę nad morze albo do brata w góry. Odpocznę, zapomnę, zaliżę rany.– Next day I was go to cinema…Przestałem go poprawiać. Po co? Nie zaliczył na lekcji, nie zaliczy i na konsultacji. A to była przecież ostatnia szansa. Co miałem robić? Przepuścić go do następnej klasy i męczyć się dalej? To może go udupić i poczuć się jak gnida? A przecież wystarczyło, żeby choć raz otworzył zeszyt albo podręcznik. Doceniłbym nawet najmniejszy wysiłek z jego strony. Wszystko na jak podkoszulek lepi mi się do pleców. Najchętniej skoczyłbym do basenu albo wziął długą kąpiel w wannie, z książką i zimnym piwem. A Malinowski pewnie marzył, żeby uciec z gabinetu i dołączyć do kumpli na boisku. Było po 16, komu chciałoby się tu jeszcze siedzieć.– Dobra, słuchaj Przemek – przerwałem mu litościwie – Jak pewnie wiesz, nie jest wyglądał jak sarna złapana w sidła.– Ale poradziłeś sobie z past simple więc ci zaliczę. chłopaka dało się wyczuć w powietrzu. Nie spodziewał się, że mu się uda. Ja też podziękowania i zapewnienia, że w przyszłym roku to już na pewno się podciągnie i zostałem nie był duży, ale i nie było tu zbędnych gratów. Ot, solidne biurko i dwa fotele z obu stron. Kiedyś było to pomieszczenie socjalne, ale wybłagaliśmy u dyrektora, żeby dał je nam na gabinet. Czasem trzeba zostać po godzinach albo pogadać z uczniami w cztery oczy. Albo po prostu uciec i mieć chwilę dla siebie. Nie każdy, tak jak Marek, ma luksus posiadania własnego kantorka z całym tym sportowym pierdolnikiem: piłkami, szarfami, ciężarkami i bóg wie czym nie gorące, a ciepłe popołudniowe słońce padało przez okno na białe ściany. przyjemniej, gdyby nie skręcało mi żołądka. Wiedziałem, kto jeszcze ma się dziś pojawić na ustne zaliczenie. Ustne zaliczenie – tekst jak jakiś tytuł pornola. I trochę się bałem, że ten żarcik może wcale nie jest daleki od prawdy. Złapałem łyk kawy i wtedy drzwi się je za sobą zamknął i stanął przed biurkiem. Z twarzy nie dało się wyczytać żadnych emocji. Śmierdziało od niego papierosami i piwem.– Siadaj, Dawid – wskazałem fotel.– Szary – poprawił mnie.– Dobrze. Siadaj, się wygodnie i bezceremonialnie zaczął coś przeglądać na telefonie. Byłem dla niego jak mu się nieco, bo dawno go nie widziałem na lekcjach. Właściwie, to od czasu… te same krótkie, może nawet krótsze włosy, te same bladoniebieskie, jakby wyprane z koloru oczy, choć jeszcze bardziej podkrążone, niż zazwyczaj. Na lewej brwi niedogojony strup. Wpadł na drzwi, czy czyjąś pięść? W jakiś dziwny sposób ta ranka do niego pasowała. Miał przecież męską, pociągłą twarz, zakończoną szczęką zwężającą się w kształt trójkąta. Nadawało mu to wygląd sportowca, którym zresztą był. Jeśli wierzyć Markowi, mojemu koledze wuefiście, Szary doskonale grał w nogę. Pasowały mu nawet lekko odstające, spiczaste uszy i płaski, ale długi nos. Dzięki temu miał w sobie coś z lwa. Diablo przystojny młody skurwiel.– Mam tu twój sprawdzian, którego niestety nie zaliczyłeś, ale chcę go omówić – zacząłem grzebać w papierach żeby znaleźć właściwy arkusz pośród morza dwój i trój.– Spójrz -wysunąłem do niego kartkę, ale w ogóle się nie zainteresował. Sięgnął do kieszeni i wyciągnął paczuszkę.– Co ty robisz?– A nie widać? – mruknął. Wyjął filtr i bibułkę, otworzył paczkę z tytoniem pueblo.– Skręcasz szluga? – nie wierzyłem.– Brawo, bardzo pan domyślny – mruknął, skupiony na pracy.– Nie możesz tu palić – końcu zaszczycił mnie spojrzeniem. – Pan nie pali we własnym gabinecie?– Jest wspólny, a nie mój. I nie, nie palę tu.– Ale ja zapalę – oznajmił i wrócił do skręcania.– Słuchaj, gdyby to ode mnie zależało, to bym ci pozwolił, ale dyrektor…– Ale z pana pizda – wszedł mi w go skarcić, ale to nie wchodziło w grę. Nie widziałem go ani razu odkąd spędziłem pół nocy w tym cholernym domku w lesie. Kiedy ostatnio się do mnie odezwał, kazał mi ssać kutasa, a ja to zrobiłem. Po takiej przygodzie standardową relację uczeń-nauczyciel mogłem sobie wiedziałem co robić. Szary mówił, że pobawią się mną przez tę jedną noc i dadzą mi spokój. Wyglądało na to, że mówił prawdę. Teraz wystarczyło przetrwać ten kwadrans w gabinecie i będę miał go z głowy na całe dwa miesiące.– Dawid, musisz…– Nie muszę – posłał mi bezczelny uśmieszek – To ty musisz, typie. Musisz mi zaliczyć ten sprawdzian.– Nawet nic nie napisałeś na kartce! – oburzyłem się.– To napisz za spojrzał z zadowoleniem na skręconego papierosa i włożył go do ust.– Nic nie będę za ciebie pisał – miarka się przebrała. Płynnym ruchem zabrałem papierosa i machnąłem do małego plastikowego kosza przy biurku. Chłopak spojrzał na mnie zdziwiony.– Dzisiaj przyszedłeś na odpowiedź ustną więc słucham. Przygotowałeś po angielsku opowieść o planach na wakacje?Parsknął, niezadowolony.– Na wakacje nie. Ale mogę panu opowiedzieć coś ciekawego z jednego wyjazdu do że nie słyszę. Podsunąłem mu jego sprawdzian z wielką jedynką zapisaną czerwonym cienkopisem.– No i ? – wzruszył Powoli odzyskiwałem rezon. Bądź co bądź, Szary był uczniem i zachowywał się jak uczeń.– Jeśli nie spróbujesz choć trochę, to nie będę mógł cię przepuścić – strzepnął z ramienia nieistniejący pyłek. Pewnie podpatrzył to na jakimś filmie.– Chcę czwórkę na koniec roku – powiedział.– Czwórkę? – otworzyłem szerzej oczy – Chłopie, ty olałeś ten wyglądał jakby podejmował jakąś decyzję.– Czyli co?- zapytał w końcu.– Czyli jutro masz ostatnią szansę. Przyjdź na odpowiedź z tego, co miałeś przyszykować na dzisiaj.– niespiesznie i udał się do drzwi, powoli, zamyślony.– Mogę tylko dodać jedną rzecz? – poprosił, łapiąc już za klamkę i uchylając drzwi. Byłem już prawie wolny.– Proszę się uśmiechnął i skinął głową, wołając wstałem i podszedłem. Chciał mi wyszeptać na ucho jakiś sekret?Stanąłem tuż obok. Teraz lepiej czułem zapach fajek i piwa. A także potu.– No? – drzwi i pchnął mnie z całej siły. Uderzyłem plecami o ścianę i osunąłem się na podłogę. Szary dopadł mnie i złapał za dekolt podkoszulka.– Co ty sobie wyobrażasz, śmieciu? – syknął – Ssiesz mi kutasa, a potem chcesz dyktować warunki?Patrzyłem mu w oczy i nie śmiałem choćby pisnąć. Nie drgnąłem. Dopiero po chwili zacząłem znowu oddychać. Miałem nad sobą pięść uniesioną do ciosu.– Ale…– Ryj, kurwo! – ryknął, a ja poczułem na twarzy mgiełkę jakby się opanował.– Nie będę cię bił, bo nie jestem prymitywny jak mnie i stanął prosto, całkowicie nade mną górując. Patrzył w dół skrzywiony, jakby oglądał coś Gapiłem się na skrawek opalonego ciała widoczny w przerwie między gumką bokserek i koszulką. Pamiętałem dobrze jego płaski brzuch i ścieżkę krótkich włosków biegnących od pępka w dół. Pamiętałem zarysowaną umięśnioną klatę i silne ramiona. Pamiętałem nawet słonawy smak jego kutasa.– Zrobimy tak – zaczął tłumaczyć, jednocześnie unosząc stopę. Ujebany, szarawy, niegdyś pewnie biały bucior z logo Nike spoczął mi ciężko na brzuchu. Wytarł we mnie podeszwę, Nie miałem odwagi zaprotestować.– Dasz mi czwórę na koniec roku, bez dyskusji. Bo jak nie dasz… – bucior zsunął się płynnie w dół, niebezpiecznie nacisnął na jaja i penisa, zabolało, aż podskoczyłem.– …to wywieszę w całej szkole zdjęcie twojego pedalskiego ryja z kutasem w środku. Kapewu?Pokiwałem głową i znowu spojrzałem na Nike. Przesunął się w górę, po mojej piersi aż pod samą twarz. Poczułem odór mocno znoszonego buta.– Liż – rozkazał.– Co?!Uniósł nieco nogę i klepnął mnie podeszwą w twarz.– Liż wierzyłem. Nigdy nie kręciły mnie takie rzeczy i w życiu bym nie pomyślał, że mogły kręcić Szarego. Może tylko chciał mnie pognębić, może to go wcale nie podniecało.– Nie lubię takich klimatów – próbowałem się wjechał mi na twarz i boleśnie docisnął do podłogi.– Przysięgam ci, kurwo, że jak teraz nie posłuchasz, to zabiorę ci komórkę i wyślę twoje lachociągowe popisy do całej listy mnie i doczołgałem się pod ścianę, oparłem o nią głowę, patrząc w górę, w jego śmiertelnie poważne oczy.– Ostatnia szansa – powiedział, kładąc mi znowu najacza pod twarzą – szybko, spociłem się, serce waliło. Ale nagle uzmysłowiłem sobie, że mi stoi. I to mocno. Widok i zapach tego najacza, poniżenie i rozkazy coś we mnie uruchomiły, ale nie było teraz czasu na delikatnie przytknąłem usta do czubka buta. Poczułem chłodny, gorzko-słony dotyk tworzywa.– Wąchaj. Głęboki wdech, się posłusznie. Ostry zapach potu młodego samca zakręcił mi w głowie. Przycisnąłem usta i na próbę przejechałem językiem. Smak był odrzucający i wspaniały zarazem. – Rozkoszuj się, to dla ciebie nagroda. Nie walcz z tym – słyszałem z góry. Zamknąłem oczy i wtuliłem twarz w jebiącego buta, łasiłem się do niego, czując że chcę więcej i więcej. Nie kontrolowałem tego. Język sam zaczął szukać nieregularności i szparek w tworzywie, z których można wylizać i wyssać najdrobniejsze cząsteczki smaku i zapachu mojego dominatora. Wpadłem w trans i gabinet wypełniły mokre dźwięki pracy mojej mordy.– Poleruj go… Dobrze – wyszeptał Szary i nie musiałem patrzeć, by wiedzieć że chłopak masuje się po chwyciłem stopę Szarego w kostce i przycisnąłem do siebie ten cudownie jebiący rarytas. Pozwoliłem mu podsuwać buta pod ryj z każdej strony i posłusznie ssałem. Twarz miałem mokrą od śliny i brudną od nagromadzonego przez lata noszenia pyłu.– Do czysta, kurwo – wyszeptał podsuwając podeszwę. Zerknąłem w górę, na twardego kutasa wystającego ze spodenek chłopaka, na jeżdżącą po nim szybko łapę. Na ekstazę wypisaną na twarzy Szarego. Teraz już mi odjebało. Złapałem buta oburącz i zacząłem z całych sił wpychać język w każdy rowek, w każdą nierówność, jeździłem po podeszwie tak mocno, że było to słychać, a język zaczął pchnął mnie i wylądowałem na plecach. Mokry od śliny najacz zaczął masować mi twarz, a ja wsunąłem rękę w bokserki i zacząłem sobie walić pojebanie mokrego i twardego kutasa.– Tak planowałeś tę konsultację, kurwo? – zapytał, nie przestając przyciskać mi buciora do policzka – Planowałeś opierdolić mi Air forcy?Nie do końca wiedząc po co, otworzyłem szeroko usta i Szary natychmiast to wykorzystał. Wepchnął we mnie czubek najacza, wciskał dalej, jakby chciał mi zmiażdżyć żuchwę. Ból, smak błota i zapach młodego jebaki doprowadziły mnie do ostateczności, a kiedy usłyszałem kilka urywkowych wdechów, a na twarz poleciały mi gorące strugi, sam też doszedłem. Nie dbałem o to, gdzie się spuszczam. Sam za to miałem na twarzy ładunek spermy Szarego, którą ten skurwiel wcierał teraz we mnie. Po chwili jednak się opanował. Dał mi spokój. Spojrzał tylko z góry i uśmiechnął się, zadowolony.– Nie masz najmniejszego pojęcia, w co się wpierdoliłeś, typie – powiedział w końcu – Daj zdołałem oponować. Po prostu sięgnąłem do kieszeni i wyciągnąłem. Wyrwał mi go i przewertował zawartość. Nie wziął pieniędzy, za to splunął do środka i rzucił mi nim w ospermioną twarz.– Wpadnę do ciebie wieczorem. Adres znam. zamknęły się za nim z trzaskiem. ≈≈≈ To dziwne uczucie, przygotowywać się do seksu, którego wcale nie chcesz uprawiać. Goląc dupę i jądra, czułem jakbym trochę gwałcił sam siebie, robił coś wbrew swojemu ciału. Patrzyłem w lustro, w swoje zielone oczy i było mi dziwnie. Tak, jakby to Szary narzucał mi swoją wolę za pomocą moich własnych rąk. Powiedział że wpadnie i było dość oczywiste, jaki będzie cel tej wizyty. Nie będziemy przecież układali puzzli. Choć wcześniej mówił o naszej relacji, że to będzie tylko jednorazowa zabawa w domku w lesie, okazało się to ściemą. Razem z kumplami z paczki wykorzystał mnie, nagrał, a teraz bawił się w szantaż. Trzymał mnie na metaforycznej smyczy, i to się przygotowałem. Ogoliłem, wymyłem i założyłem było to, że przez cały czas miałem lekki wzwód. Byłem podniecony tym oczekiwaniem. Jarało mnie, że jakiś małolat może w każdej chwili wpaść do mieszkania i mnie wyjebać, zrobić ze mną co mu się tylko podoba. Jarało mnie tym bardziej, że jeśli zacznę stawiać jakikolwiek opór, ten gówniarz jednym kliknięciem w smartfonie może zniszczyć mi życie. Pociłem się z nerwów i mimowolnie głaskałem twardniejącego penisa. To nie miało żadnego sensu, to było popierdolone. Ale powoli stawało się męką. Dziewiętnasta, dwudziesta, dwudziesta pierwsza. Zacząłem podejrzewać, że tylko chciał mnie nastraszyć. Wcale nie zamierzał przyjść. Ta myśl jednocześnie przyniosła ulgę i rozczarowanie. Ulgę, bo jednak byłem wolny. Rozczarowanie, bo przez cały wieczór jaja pompowały mi w krwiobieg testosteron i zacząłem myśleć fiutem. Chciałem się jebać. Na tyle, że otworzyłem butelkę wina i uruchomiłem grindra. Skoro już jestem gotowy, to czas kogoś jak na życzenie, zadzwonił domofon. Dźwięk wydawał się rodzić bezpośrednio w mojej głowie. Uderzyło mnie ciepło. Podszedłem niepewnie, a cała odwaga i napalenie nagle wyparowały. Podniosłem słuchawkę.– Złaź na dół – usłyszałem krótko. Poznałem założyłem wygodne dresowe szorty, adidasy i bluzę z kapturem. Na zewnątrz nadal było ciepło więc pewnie bluzę i tak zdejmę. Złapałem też butelkę wyjściem, raz jeszcze stanąłem przed lustrem. Skupione spojrzenie zielonych oczu, zacięta mina, trochę było po mnie widać, że na coś czekam. Wiadomo na co.– Będzie dobrze – powiedziałem typowi z lustra i ruszyłem do opierał się z pełną nonszalancją o ścianę i ćmił resztkę skręta. Otaczała go delikatna woń tytoniu i marihuany. Choć było, ciepło, miał na sobie szara bluzę i długie jeansowe spodnie, z tych luźnych, które kiedyś nosiły wszystkie ziomale. Obdarzył mnie obojętnym spojrzeniem, ale uśmiechnął się, gdy zobaczył wino.– Plus jeden byczku – Gówno. Jest tu jakaś ławka?Ławka była. Na moje osiedle składało się kilka bloków tworzących zwarty pierścień, a w środku tego pierścienia jakiś mądry urbanista dwadzieścia lat temu zaplanował mały park. Były drzewa, place zabaw, alejki, gęste krzaki, polanka i dużo, dużo ławek. W ciepłe wieczory jak ten, co jakiś czas zza zakrętu wyłaniały się sylwetki, żarzyły się odległe pety i wybuchały pijane dłuższą chwilę łaziliśmy milcząc, a ja sam już nie wiedziałem czy chłopak szuka jakiejś idealnej ławeczki, czy po prostu ma ochotę połazić. Z drugiej strony, było ciepło, a w powietrzu dało się czuć pewne napięcie zwiastujące burzę. Burze są fajne.– Może tutaj? – wskazałem w końcu ławkę przyjemnie schowaną pod nisko wiszącymi gałęziami wierzby. Stojąca obok latarnia rzucała z góry rozproszone światło nadające miejscówce nieco intymnego charakteru. Ze śmietnika przy latarni wysypywały się puste paczki po czipsach i butelki po piwie.– Idealnie – zgodził się Szary i usiadł na oparciu ławki, buciory dając na siedzisko. To były te same Air Forcy, które miałem w mordzie ledwie kilka godzin wcześniej. Wydawały się czyste. Na ich widok zaczął mi stawać.– Fakt, ładne sobie poradziłeś, pedale – Szary najwyraźniej wiedział, że gapię się na jego buty – Chcesz dopucować trudno dostępne miejsca?Skwitował pytanie śmiechem więc uznałem, że to tylko żart. Poza tym był zjarany, co nie? Ja na przykład nigdy nie jestem napalony po trawie.– Czemu tu jesteśmy? – zapytałem nieco rozluźniony kolejnym łykiem wina. To było Bordeaux, cierpkie, ale o głębokim smaku i do tego mocne.– Wnętrza są nudne. Lubię posiedzieć na zewnątrz – Szary wzruszył ramionami i wyciągnął z kieszeni bluzy swoją torebeczkę z tytoniem i resztą zestawu. Jak zahipnotyzowany patrzyłem na pracę jego dłoni. Palce wiedziały co robią, i choć Szary patrzył, to wydawał się być zatopiony w myślach. Kręcił automatycznie, z wprawą jaką nabywa się po setkach albo i tysiącach powtórzeń tego samego procesu. Podobało mi się to.– Skręcisz mi?Nie odpowiedział, ale zaraz skończył formować, polizał bibułkę (ten moment kręcenia fajek, kiedy koleś lekko wysuwa język i liże papierek, zawsze cholernie mnie jarał) i po chwili wręczył mi idealnie skręconą fajkę. Poczekałem, aż skręci sobie następną i przyjemnie łaskotał, a w parku było cicho i dało się słyszeć granie świerszcza. Słyszałem też jak spala się bibułka na papierosie Szarego, kiedy się zaciągał. Sam nie wiem czemu, ale wyobrażałem sobie jak dym wypełnia mu usta, a potem trafia do płuc, skąd nikotyna krwiobiegiem dotrze do receptorów w mózgu i sprawi, że Szaremu po prostu jest nagle zrozumiałem, skąd u mnie takie myśli – w skręcie, który dał mi chłopak, było trochę trawy. Na tyle mało, że nie wyczułem zapachu, ale wystarczająco dużo, żeby podziałało. Zaśmiałem się do siebie, zaskoczony że bezwiednie dałem się ujarać się coraz silniejszy wiatr. Było jasne, że czas wracać do domu, bo zmokniemy, bo za kilkanaście minut będzie tu napierdalało złem. Powietrze miało elektryczny smak.– Pewnie sobie myślisz, że przyszedłem żeby cię ruchać, co? – chłopak zaskoczył mnie pytaniem. Spojrzenie miał całkiem bystre, nie wyglądał wcale na zjaranego.– No, w zasadzie to na początku tak zakładałem – przyznałem głupio.– No i miałeś rację. wiatru, wydało mi się, że temperatura podskoczyła o kilka nie był wstałem z ławki i stanąłem przed mnie znad niedopalonego fajka, a w jego oczach zobaczyłem coś stwardniał mi momentalnie, organizm pompował w niego krew pełną przed tą ławką, tak po prostu, na asfaltowej ścieżce, a chłopak usiadł niżej, żebym mógł wygodnie sięgnąć ustami tam, gdzie mam jemu też już stał?Szary sprawnie rozpiął spodnie i mimo półmroku zobaczyłem odznaczający się kształt pod białym materiałem.– Wąchaj – polecił i zaciągnął się niedopałkiem, mrużąc się i poczułem na policzkach ciepło jego ciała, silny zapach perfum, zapach świeżości, młodego faceta, wysyłany światu sygnał: robię to, co chcę. Zapach fajek i piwa, trawy, pianki do golenia. Przytknąłem nos do ciepłego materiału i poczułem piorunującą mieszankę spoconych jaj, stojącego, śliniącego się kutasa i moczu. Dobrze znany zapach, który mówi ci, że za chwilę będziesz miał fiuta w mordzie i to tylko kwestia kilku się głośno i mocno, a łapa Szarego docisnęła mnie do jego krocza.– Wąchaj pedale, zaraz wysmaruję ci kutasem ryj i cały będziesz tak wielką przyjemnością! Łasiłem się całą twarzą, dociskałem, wystawiłem język i wilżyłem i tak już mokre bokserki.– Jebany – ucieszył się – Zaraz jakiś twój sąsiad wyjdzie z psem i zobaczy jakiego pedaliona ma za rację, istniało ryzyko bycia przyłapanym, ale jakie to ma znaczenie, kiedy kutas zajebistego typka jest tuż obok twojej twarzy i aż się wyrywa żeby zapchać ci gardło?Złapałem za brzeg bokserek i zsunąłem je, wyciągnąłem na wierzch twardą pałę i gładko ogolone wielkie, obwisłe jaja Szarego. Syknął, ale nie sprzeciwił się więc zabrałem się do ich wylizywania. Ostro dawały potem, bo nosił te ciepłe jeansy. Może robił to celowo, może chciał, żebym miał co niuchać?– Bierz do ryja, śmieciu jebany. Szkoda czekał. Złapał mnie za włosy i nadział na kutasa. Manewrował, szukając wygodnej pozycji i po chwili płynnie wjechał niemal po gardło. Napluł mi na ryj, wytarł w to kutasa i znowu wpakował w usta. Pałę miał twardą jak kamień. Chwilę poruchał, ledwie zdążyłem zacząć się rozkoszować, a on znowu wyszedł, posłał porcję ciepłej śliny na mój ryj i znowu zaczął pakować w gardło. Bawił się tak bez oporów, używał mnie i czasem klepał po policzku, aż mu się i w końcu mogłem złapać porządny oddech. Mój aktyw tymczasem schował ociekający śliną sprzęt i znowu, nad podziw celnie, splunął mi w twarz.– Już chyba wystarczająco pokazałem, że jak się nie będziesz słuchał, to masz przejebane, co? – posłał mi złośliwy uśmieszek.– Masz zdjęcia i filmy – przyznałem, nadal łapiąc się.– Obaj wiemy, że na chuj mi te filmiki. Ty i tak zrobisz, co powiem.– Dlaczego tak uważasz? – zapytałem zdziwiony, że tak ładnie mnie przejrzał.– Głupi nie jestem. Jak mnie widzisz to ci się oczy świecą. Widać, że zrobisz wszystko.– Nie wszystko – zaprotestowałem.– Póki na niego uważniej. Kim był ten młody koleś? Jakim cudem znał mnie lepiej niż ja sam? Jakim cudem zmusił mnie do robienia tych wszystkich rzeczy? Jego ślina ściekała mi po twarzy i kapała z brody na Nie doceniłem go. To był diablo sprytny gość. Gość, który wie jak działają ludzie i umie to wykorzystać. A do tego jest napalony na jebanie mnie. Przystojny i wysportowany młody cwaniaczek. O co więcej mógłbym prosić?– Potrzebuję pedała – wyrwał mnie z zamyślenia – Takiego, co będzie mi zadowalał gnata kiedy chcę i jak chcę. Zainteresowany?Jego spojrzenie sprawiło, że przeszły mnie ciarki. Propozycja nie do odrzucenia.– Tak! – wyrwało mi się – Będę twoim… zmarszczył brwi.– To nie będzie tak, że jak masz ochotę, to przychodzisz. To będzie tak, że na skinienie palcem klęczysz przy pale i błagasz o spermę. Nie zadajesz pytań. Tak?– Tak! – gorliwie pokiwałem głową, a w bieliźnie poczułem silny wstrząs i ciepło.– Będziesz mnie kurwo zadowalał w każdy możliwy sposób. A mam dużo pomysłów.– Chętnie je poznam.– Poznasz – zapewnił – I to szybko. A póki co, idź do sklepu po browary. Niedobre to mnie, kiedy próbowałem wytrzeć twarz.– Masz iść z omelaną mordą. Niech wiedzą, że już do kogoś należysz, śmieciu.– Ale przecież…– Zamknij mordę – dostałem podeszwą w twarz i przewróciłem się na plecy. Z tej pozycji Szary wyglądał jak prawdziwy alfa. Lewa stopa drgała, rwała się żeby mi poprawić.– Jeszcze coś chcesz dodać? – zakpił i splunął, tym razem koło mojej głowy.– Nie – jęknąłem.– Esa. To i przez całą drogę nie wierzyłem, że to wszystko dzieje się naprawdę. Czy ja właśnie stałem się zabawką własnego ucznia, dwudziestoletniego chłopaka z głową pełną pomysłów na wykorzystywanie mnie? To brzmiało absurdalnie, ale mój kutas chyba w to wierzył, bo ani na chwilę nie przestawał zwilżać mi do sklepu osiedlowego jakby nigdy nic. Nie było innych klientów, a ekspedientką była młoda dziewczyna pracująca tu od niedawna. Spytała co podać, spojrzała zdawkowo, potem spojrzała jeszcze raz, żeby się upewnić, że jej się nie przewidziało. Do jej sklepu przylazł na oko trzydziestoletni koleś z twarzą całą mokrą od śliny i jakby nigdy nic poprosił o cztery piwa. Udało jej się jakoś to zignorować, ale pomyliła się, wydając wróciłem, Szary dopalał skręta. Rzucił nim we mnie, uskoczyłem i zdusiłem w sobie krzyk oburzenia. W końcu to on tu pokaż, co tam masz – wyciągnął rękę po jednorazówkę. Wyjął puszkę i zawleczka ustąpiła z sykiem niezadowolenia.– Może być? – zapytałem trochę speszony. Nie wiedziałem co mam mówić i robić. To była dla mnie zupełnie nowa sytuacja, nie znałem reguł beknął i posłał mi zadowolony uśmieszek. Wyglądał na pijanego. Spojrzałem na butelkę po winie. Pusta. Wyjebał to na raz? Kurwa, pewnie zaraz straci on tylko się gapił i popijał piwo, wyraźnie z siebie zadowolony. Wyglądał jak tysiąc innych dwudziestolatków z osiedla marnujących wieczorem czas pod blokiem. Ale nie był taki jak oni.– Wypinaj się – rzucił.– Co?Pijany czy nie, doskoczył błyskawicznie. Nie zdążyłem się uchylić, ani nawet ogarnąć co się dzieje. Lewa strona szczęki wybuchła bólem.– Zapamiętaj sobie cioto – Szary lekko zatoczył się do tyłu – Za każdym razem, jak powiesz „co” tak jak teraz, dostaniesz w mordę. Tak?– Tak, rozumiem – jęknąłem, masując obolałe miejsce. Nie było tak źle, ale ostatni raz ktoś mnie tak uderzył prawie dwadzieścia lat temu.– No. To wypinaj podziałała. Nie powiedziałem zakazanego słowa, tylko niepewnie, kompletnie speszony, podszedłem do ławki i odwróciłem się tyłem do chłopaka.– Oprzyj się porządnie i wypnij dupę – oparłem się rękami o oparcie ławki, a on pociągnął łyk piwa.– Opuść odsłoniłem nagie pośladki.– O kurwa, nie masz gaci? – Szary wybuchł śmiechem – Niby taki wstydliwy, a kurwa, łazi z dupą gotową do tłumaczyłem mu, czym są jockstrapy. Może wcześniej żadnych nie widział. Złapał mnie za pośladki, ścisnął i uszczypnął. Jęknąłem ze strachu i zadowolenia. Ze strachu, bo nie wyobrażałem sobie dawania dupy w tym parku, w którym w każdej chwili ktoś znajomy mógł się wyłonić zza zakrętu. Z zadowolenia, bo zajebisty młody ogier macał mnie po dupie. Nie wiedziałem co myśleć, ale mój penis wiedział aż za dobrze. Boleśnie napierał i pulsował. Jaja miałem wypełnione po brzegi i wprost marzyłem o kutasie głęboko w szarpał mnie za pośladki, rozchylił je i odnalazł palcem to, co go interesowało.– Wygolony – skomentował, wcale nie zdziwiony. Najwyraźniej nie byłem jego pierwszym „pedałem”.– Specjalnie dla ciebie – mruknąłem, zadowolony że jego palec masuje mnie po dziurze.– Ty kurwo – splunął po mistrzowsku prosto między moje pośladki. Nastąpił ten dobrze znany moment, kiedy aktyw rozsmarowuje poślizg wokół dziury. Oczekiwanie i ekscytacja tuż przed jebaniem zawsze doprowadzają mnie do szału, więc cicho zajęczałem. Nie mogłem się powstrzymać.– Zamknij mordę, bo sąsiad cię usłyszy – dostałem ostrego klapsa. Przyjemnie zapiekło.– Wyruchaj mnie – poprosiłem, odwracając się i patrząc jak żłopie piwo, skupiony na moim tyłku.– Zamknij pizdę! – wszystko stało się szybko. Szary zdjął Air forca i zdzielił mnie nim po dupie, a potem złapał mnie za włosy i pociągnął głowę do tyłu.– Otwórz ryj – usłyszałem tuz przy uchu. Dyszał ciężko, a jego oddech śmierdział tytoniem i i natychmiast spróbowałem zamknąć, ale Szary i tak bezceremonialnie coś wepchnął.– Tylko spróbuj to wypluć, kurwo – był biały sox, którego jeszcze przed chwilą miał na sobie Szary. Materiał był przyjemny w dotyku, ale jebał niemiłosiernie. Smród potu i znoszonego buta były niemożliwie intensywne, a usta wypełniał mi powoli gorzko-słony smak.– Ssij tego soxa, kurwo – nakazał i posłuchałem, zacząłem miętosić materiał językiem, próbowałem ssać, choć przecież Szary nie mógł wiedzieć, czy to robię, czy nie. A jednak, chciałem być posłuszny, chciałem go zadowolić i być jego pedałem. Ta myśl kompletnie mnie rozjebała, zacząłem jęczeć i kręcić dupą, napięcie stało się nie do zniesienia.– Tak ci się chce kutasa? – zakpił i złapał mnie za biodra. Kutas wszedł gładko, szybko, był przecież cały mokry od mojej śliny.– Ale masz rozciągniętą pizdę, poszło bez rozgrzewki – odpowiedzieć, chciałem przyznać, że lubię grube kutasy i dilda i dlatego moja dziura jest taka wytrenowana. Ale mogłem tylko jęczeć i nasycać się smakiem i zapachem jego soxa. Mogłem tylko mocniej wypinać dupę i rozkoszować się gorącym młodym kutasem wjeżdżającym we mnie raz za razem. Szary jebał mnie powoli, solidnie, chcąc czerpać frajdę z każdego ruchu, z dziury zaciskającej się wokół jego pały, z wilgotnych dźwięków kiedy wsuwał się po jaja.– Lubisz spermę w dupie, pedale? Lubisz?Sox w mordzie stłumił moją odpowiedź więc pokiwałem głową. Tak, lubię spermę w dupie. Kocham ten moment, kiedy koleś wtłacza we mnie całą zawartość jaj i jeszcze przez chwilę dopycha. Lubię sobie wyobrażać, jak te kilku ostatnich pchnięć kutasa spienia spermę wewnątrz mnie, ubija pisnąłem, czując niespodziewane mokre zimno. Odwróciłem się. Szary wylał mi na dupę resztę zawartości puszki i wyrzucił ją. Teraz moja dziura i jego kutas były mokre od piwa i Szary przyspieszył. Zaczął mnie jebać szybko, ostro, ewidentnie chcąc się spuścić. Moja dupa brała go wydając głośne mokre mlaśnięcia, a ja waliłem sobie coraz szybciej i w końcu wystrzeliłem. Cały się trząsłem i wyłem w mokrego od śliny soxa, a Szary dalej mnie jebał, raz za razem wpychał kutasa i z każdą chwilą był bliżej. Ostatnie ruchy były tak silne że przewrócił mnie na ławkę, ale nawet wtedy trzymał za biodra i dopychał kutasa.– Ściśnij mi jaja, kurwo!Zadziałałem automatyczne, na oślep sięgnąłem do tyłu i odnalazłem pełne spermy jądra. Nie kontrolowałem się, ścisnąłem z całej siły. Ostatnie ostre pchnięcie i Szary zaczął pompować we mnie spermę. Wydawał z siebie gardłowy dźwięk, dziki, męski, na granicy bólu i rozkoszy. Kręcił biodrami, czułem jak jego pała się we mnie rozpycha, ciągle pulsując w rytm kolejnych strzałów. Orgazm miał długi i po dłuższej chwili Szary doszedł do siebie. Puściłem jego jaja, a on się ze mnie wysunął. Bolało mnie tak wiele miejsc na ciele, że nawet nie chciałem myśleć o jutrze. Właściwie to w ogóle nie chciałem myśleć. Padłem na ławkę, byle jak podciągając przy tym spodenki. Dupę miałem wokół nas wariowała, silne wiatrzysko gięło gałęzie i porywało tumany piachu. Burza była już prawie nad wyrwał mi z ust soxa, o którym jakimś cudem kompletnie zapomniałem. On za to założył go z powrotem na stopę, co mnie trochę podjarało, a potem założył Air forca. Spojrzał w niego, gdy zagrzmiało. Potem na mnie.– Ktoś ci kazał się ubierać? – zapytał chłodno i syknęła kolejna puszka.– No… skończyliśmy…– Kończymy kiedy ja tak powiem, psie. Zdejmuj spodnie i na ziemię, na po orgazmie, jego polecenia upokarzały z podwójną mocą. Już nie chciałem się słuchać. Przecież zabawa już się skończyła!– Masz pięć sekund – jak magia. Zdjąłem spodenki, ukazując całkowicie przemoczony przód jockstrapów i mokrą od spermy i piwa dupę. Potem już mniej chętnie przybrałem pozycję na pieska, a Szary stanął za mną. Przycisnął buta do mojej biednej, wyruchanej dupy.– Wylej z siebie to mleczko – bardzo się bałem, żeby oponować. Spiąłem się, zrobiłem co chciał. Czułem jak z dziury wylatuje cała sperma, którą dopiero co we mnie wtłoczył.– Pojemnik na spermę – Szary stanął tuż przede mną. Spojrzałem w górę, w zimne, bladoniebieskie oczy.– Air force był cały w spermie, którą dopiero co z siebie wylałem. Nie wierzyłem, że to się dzieje. Nie wierzyłem, że Szary nadal chce mnie gnoić. Przecież obaj doszliśmy. Miałem dosyć.– No, pokaż, że jesteś grzecznym pedałem – o dziwo, w głosie chłopaka usłyszałem jakąś nutę sympatii. To już nie był bezwzględny rozkaz. Chciał mnie spojrzałem w górę i tym razem dostrzegłem lekki uśmiech. Ciepły, nie złośliwy.– Zliż, piesku – powiedział znowu zaczęło bić jak szalone, a penis z wolna twardniał. Niby jeszcze się wahałem, ale już wiedziałem, co będzie dalej. Po co to odwlekać?Nachyliłem się, maksymalnie wysunąłem język i zacząłem czyścić chodnik zaczęły spadać pierwsze ciężkie krople deszczu. Ktoś ma ochotę na trzecią część? Zostaw komentarz i zmotywuj mnie do pisania dalej.
To kolejny rok kiedy Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej i Stowarzyszenie Wspierania Społeczności Lokalnej „Bądźmy Razem” wyróżnia i dziękuje osobom udzielającym się jako wolontariusze w różnych akcjach społecznych. Jubileuszowa X Gala Wolontariatu odbyła się 18 marca br. o godz. 12 w Państwowej szkole Muzycznej w Mławie. Gala była okazją do poznania sylwetek wolontariuszy, którzy w 2015 r. nie szczędzili sił, czasu i energii w niesieniu pomocy innym. Poznaliśmy najbardziej zaangażowanych i aktywnych wolontariuszy, którzy otrzymali tytuł „NAJLEPSZY Z NAJLEPSZYCH”: Olgierd Jastrzębski, uczeń I Liceum Ogólnokształcącego w Mławie, zaangażowany w działalność wolontarystyczną od ponad 3 lat. Aktywnie uczestniczył w Piknikach Integracyjnych. Brał czynny udział w organizowaniu projektu „Odkrywamy talenty” podczas ferii zimowych, w przygotowaniu przedstawienia Bożonarodzeniowego na rzecz pacjentów z mławskiego szpitala i dzieci w przedszkolu. Z dużym zaangażowanie włącza się we wszystkie Zbiórki Żywności. Natalia Piotrkowska, wolontariuszka Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej od ponad 3 lat. Uczennica Zespołu Szkół nr 3 w Mławie. Bardzo sumienna i dokładna. Brała czynny udział w projekcie z okazji Dnia Dziecka na rzecz małych mieszkańców naszego miasta. Ogromnie zaangażowana we wszelkie działania skierowane do najmłodszych. Cały czas z uśmiechem na twarzy aktywnie uczestniczy w organizowaniu pikników przygotowując gry i konkursy dla uczestników. Maja Góralczyk, uczennica kl. III Społecznego Gimnazjum „Wyspianum” jest wolontariuszką MOPS w Mławie od 3 lat. Angażuje się w zbiórki żywności, zbiórki karmy dla zwierząt. Organizuje zabawy i konkursy dla dzieci w czasie ferii zimowych. Brała udział w pikniku integracyjnym „Połączyć dwa światy”, pikniku integracyjny „Połączyć Pokolenia. Zaangażowana w akcje „Podaruj Pluszowego Misia”. Z wielkim sercem angażuje się w działania na rzecz pomocy dla zwierząt. Marta Łazicka, uczennica Gimnazjum nr 2 im. dra. Józefa Ostaszewskiego w Mławie. Od 3 lat działa systematycznie w wolontariacie. Jest osobą otwartą, pracowitą i wrażliwą na potrzebę innych. Stara się udzielać pomocy tym, którzy jej potrzebują. Praca w wolontariacie jest dla niej czymś wyjątkowym. Co roku przystępuję do zbiórek żywności przed świętami Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Brała udział w akcji ,,Przyjazna szkoła dla zwierzaka”, ,,Podaruj Pluszowego Misia”, a także w zbiórce na rzecz dzieci z Domu Dziecka w Kowalewie. Kontynuuje akcję „Adopcja na odległość”, zbierając pieniądze dla podopiecznej Gimnazjum. Michalina Bogucka jest aktywną wolontariuszką, od bieżącego roku jest przewodniczącą wolontariatu szkolnego. Ma 15 lat i obecnie jest uczennicą III klasy Gimnazjum Nr 1 im. Mikołaja Kopernika w Mławie. Organizuje spotkania okolicznościowe dla uczniów ze szkół podstawowych. Brała udział w akcjach takich jak: zbiórki żywności, zbiórki artykułów szkolnych dla potrzebujących, sprzedaży prac wykonywanych przez młodzież. Chętnie pomaga innym uczniom w nauce. Interesuje się psychologią. Odkąd pamięta wielką radość sprawia jej pomoc ludziom i zwierzakom. Zostały również przyznane trzy wyróżnienia dla: Stefania Rudnicka – seniorka – wolontariuszka od 4 lat. Aktywnie bierze udział w działaniach na rzecz środowiska lokalnego. Jest osobą od której wiele możemy się nauczyć. Koleżeńska i bardzo zaangażowana w działalność wolontarystyczną. Brała czynny udział w jasełkach na rzecz pacjentów mławskiego szpitala. Uzdolniona muzycznie i teatralnie, co pokazuje podczas występów z okazji różnego rodzaje wydarzeń kulturalnych w Mławie, Zakrzewie i Ciechanowie. Radosław Raniszewski – wolontariusz Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Mławie od 3 lat, uczeń Zespołu Szkół Nr 3. Z dużym zaangażowanie uczestniczy we wszystkich Zbiórkach Żywności oraz organizacji zajęć dla dzieci podczas ferii zimowych, jasełek na rzecz pacjentów Samodzielnego Państwowego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Mławie. Magdalena Kosek wolontariuszka Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Mławie od 3 lat. Uczennica Zespołu Szkół nr 1 w Mławie. Brała udział w każdej zbiórce żywności. To dzięki jej ofiarności osobom korzystającym z pomocy żyje się łatwiej i piękniej. Od kilku lat Stowarzyszenie „Bądźmy Razem” prowadzi przy współpracy szkół akcję zbierania karmy przeznaczonej dla przebywających w schroniskach zwierząt. Tradycją stało się to, że podczas Gali wyróżniana jest szkoła, która w przeliczeniu na ucznia zebrała najwięcej karmy w danym roku. Tytuł „Szkoła Przyjazna dla Zwierzaka” i statuetkę otrzymało Gimnazjum Katolickie, które zebrało 215 kg karmy, co w przeliczeniu daje 4,05 kg na jednego ucznia. Mławska Gala Wolontariatu była również okazją do nagrodzenia instytucji i firm zaangażowanych w rozwój wolontariatu w Mławie. Wszystkim zaangażowanym w działalność wolontarystyczną zostały wręczone statuetki „Przyjaciel Wolontariatu”. Podczas Gali obecne były władze powiatu i miasta, prezes Banku Żywności w Ciechanowie, Dorota Jezierska i mławscy seniorzy. Bardzo licznie przybyła młodzież szkolna ze swoimi opiekunami. Jubileuszową X Galę Wolontariatu uświetniły występy wokalisty Mariusza Czaplickiego, wolontariusza i członka grupy „Zakręceni Pozytywnie” oraz grupy tanecznej z Miejskiego Domu Kultury w Mławie. Mławskie Centrum Sportów Walki zaprezentowała na scenie pokaz technik przygotowany przez adeptów sekcji teakwondo. JK
nigdy nic nie brała miała tytuł uczennicy roku