Widzimy więc, że chrzest w Duchu to inaczej zesłanie Ducha Świętego, z którym niekiedy łączą się nadzwyczajne zjawiska. Następnie widzimy, że chrzest w Duchu nie jest wydarzeniem jednorazowym. 3. Spoczynek w Duchu Świętym. Nie występuje on wyłącznie w Odnowie. CZYM JEST CHRZEST DUCHEM ŚWIĘTYM. Chrzest Duchem Świętym to moment, w którym Bóg w nas zamieszkuje (Ef 2:22, Jn 14:23) jako w swojej świątyni (I Kor 3:16, I Kor 6:19). Wchodzimy wtedy w osobistą, bliską relację z Bogiem. Otrzymanie Ducha Świętego to sedno nawrócenia, zbawienia i Ewangelii. Chrzest w Duchu Świętym uzdalnia nas do 1. Tzw. spoczynek w Duchu Świętym w tej formie - czyli upadnięcie w tył połączone z utratą świadomości- nie jest znany w całej literaturze chrześcijańskiej, począwszy już od Starego Testamentu, poprzez Nowy Testament, aż po dzieje Kościoła. 2. Jego treścią jest - od strony osoby poddanej doznanie "spokoju" czy "odpoczynku", Informacje o SPOCZYNEK W DUCHU ŚWIĘTYM, O. ANTONELLO CADEDDU - 8578017216 w archiwum Allegro. Data zakończenia 2019-11-20 - cena 18,21 zł Marcin Remisiewicz. Ofiarowany Jezusowi Chrystusowi przez Maryję wg. "Traktatu o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny" Św. Ludwika M. G. de Montfort. Zawodowo pracuje jako analityk i architekt rozwiązań w branży IT. Pasjonuje się powoływaniem do życia rzeczy nowych i innowacyjnych, które jeszcze nie istnieją. jodoh kencan tante cari gebetan jakarta 2019. Opinie o spoczynkach czy zaśnięciach w Duchu Świętym są różne. Jedni uważają je za wielki dar od Boga, inni natomiast za działanie szatana, bądź człowieka. W zamyśle Spoczynek w Duchu Świętym ma przybliżyć człowieka do Boga, ma całkowicie otworzyć serce na Jego łaskę. Ludzie, którzy doznali spoczynków mówią o ogromnym pokoju, którego doświadczyli. Ludzie doświadczają wielkiej bliskości Boga, często nawracają się. Ma to miejsce głównie podczas modlitw charyzmatycznych, modlitw o uzdrowienie lub uwolnienie. Natomiast niekiedy występują również np. podczas przeistoczenia albo błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem. Nie wątpię w prawdziwość spoczynków w Duchu Świętym dzięki świadectwom ludzi, których ten upadek zmienił życie którzy doświadczyli bliskości Boga. Przecież napisane jest „Poznacie ich po ich owocach”. Natomiast uważam, że nie zawsze mają one źródło w Bogu. Niektórzy zaliczają spoczynki do charyzmatów, a ich zadaniem jest przybliżyć wspólnotę do Boga. Czasami jednak mam wrażenie, że jest inaczej. Skupiamy uwagę na tym co niezwykłe, cudowne. Skupiamy uwagę na osobie, która upadła, a nie na Bogu ukrytym w najświętszym sakramencie. Czy Bóg naprawdę tego chce? Wszystkie niesamowite rzeczy i ozdobniki często tak naprawdę oddalają nas od Boga! Charyzmaty w naszej wierze istnieją i są ważne, ale nie należy zapominać, że najważniejsze są sakramenty. Czasami msza nas nudzi, natomiast msza z modlitwą o uzdrowienie jest dla nas czymś niezwykłym. Nie zapominajmy o pięknie Eucharystii, bo to właśnie tam Bóg jest najbliżej nas. Przyjmując Go stajemy się z nim jednością. Jedni nazywają do spoczynkiem, inni zaśnięciem, jeszcze inni upadkiem. Mówią, że doświadczyli spotkania z Duchem Świętym. Czym jest to doświadczenie i jak rozeznać, czy jest ono od Boga? Czym jest spoczynek w Duchu Świętym? Odpoczynek (spoczynek, upadek) w Duchu Świętym można nazwać dobrodziejstwem odprężenia czy odpoczynku całej ludzkiej istoty na poziomie fizycznym, psychicznym i duchowym. Jest pewnego rodzaju ogarnięciem przez Ducha Świętego całego ludzkiego bytu, aż po wymiar fizyczny, co przynosi wewnętrzne uspokojenie, wyciszenie, a nawet rozprężenie mięsni sprawiające, że człowiek upada. Nie oznacza to jednak przymusu upadku, dobrze jest jednak, jeśli jest ktoś, kto może nas podtrzymać, właśnie w ten sposób powierzyć się Bogu Ojcu. Dar spoczynku w Duchu Świętym dobrze przyjęty i rozeznany oraz właściwie pokierowany przynosi duchowe owoce, w tym łaski uzdrowienia wewnętrznego - czytamy na stronie wspólnoty Mamre. Na czym polega spoczynek w Duchu Świętym? Sprawę tłumaczy ks. Rafał Jarosiewicz, ewangelizator. Co Kościół mówi o spoczynku w Duchu Świętym? Z tematem mierzy się Adam Szustak OP, znany dominikanin. Czy Biblia mówi o spoczynku w Duchu Świętym? Posłuchaj rozważania Karola Sobczyka, lidera współnoty Głos na Pustyni. Jak wygląda spoczynek w Duchu Świętym? O swoim doświadczeniu opowiada s. Jolanta Glapka. Kontrowersje związane ze spoczynkiem w Duchu Świętym Współorganizatorka rekolekcji Jezus na Stadionie, s. Tomasza Potrzebowska CSC o kontrowersjach związanych ze spoczynkami. Teolog o spoczynkach w Duchu Dawid Gospodarek: Wspomniał Ksiądz, że charyzmatyczne zjawisko zwane "spoczynkiem w Duchu" w tradycyjnym opisie występuje jako ekstaza i zachwycenie. Można zrównywać te zjawiska? Ks. Grzegorz Strzelczyk: Opisy tych fenomenów i owoców są zbliżone. Jest podstawa, by sądzić, że tam, gdzie nie występuje zjawisko indukowane psychologicznie, mamy do czynienia z zachwyceniem, czyli nagle przychodzącym skupieniem na obecności Bożej. Tak intensywnym, że człowiek ogranicza kontrolę nad ciałem, czasem itd. Co ciekawe, w badaniach nad kontemplatykami prowadzonymi metodą obrazowania mózgu potwierdzono, że przy intensywnej kontemplacji obszary mózgu odpowiedzialne za orientację w przestrzeni i czasie wyciszają się. To wyjaśnia ten rodzaj utraty kontroli. Częstsze są zjawiska związane z utratą poczucia czasu, czyli człowiek wchodzi głęboko w modlitwę i właściwie nie wie, ile czasu upłynęło. Rzadziej się zdarzają przypadki związane z osłabieniem kontroli nad ciałem. Ale w "spoczynkach" chodzi właśnie o to - silne skupienie na jednym aspekcie powoduje brak kontroli nad pozostałymi. Na tym polega zachwycenie. Bóg pochwycił, a reszta puściła. Jeśli doświadczenie to pochodzi od Ducha Świętego, głównym owocem jest przedłużony pokój. Dlatego jestem przekonany, że możemy wskazywać na zbieżności pomiędzy opisami klasycznymi, a tymi związanymi ze współczesnym doświadczeniem charyzmatycznym. To są te same sposoby działania Bożego, tylko my przejęliśmy nomenklaturę od np. zielonoświątkowców. Oni u swoich początków nie czytali Teresy z Avila ani innych klasycznych mistrzów katolickich, w związku z tym wymyślali nowe nazwy dla swoich doświadczeń. Czasem niezbyt szczęśliwie, dodajmy. A my zamiast sięgnąć do własnej tradycji, przejęliśmy nazwy stamtąd i mamy teraz misz-masz. Zamiast odżywania sakramentu bierzmowania mamy chrzest w Duchu Świętym… A jak patrzeć na fakt, że takie zjawisko da się wywołać hipnotycznie? Nawet nie trzeba hipnozy. Przy bardzo dużym stresie też takie rzeczy mogą się zdarzać. Wtedy jednak nie będzie to owocowało wydłużonym pokojem. Zawsze patrzymy na efekt, na relację do Boga i do ludzi. Bo samo doświadczenie na poziomie zewnętrznego fenomenu może wyglądać podobnie. Ważne jest to, co się dzieje potem. Można znaleźć filmy zachodnich protestanckich radykalnych kaznodziejów, którzy powalają na ziemię ludzi jak domino, a sami nie padają. Możemy mieć do czynienia z sytuacjami manipulacyjnymi. Ja z doświadczenia prowadzenia modlitw wspólnotowych wiem, że wspólnotą można emocjonalnie "zakołysać". I każdy, kto prowadził chociaż parę razy modlitwę wspólnotową w dużej grupie wie, że ma się bardzo duży wpływ na grupę. Tylko, że odpowiedzialny prowadzący nie korzysta z podpórek emocjonalnych, nie manipuluje temperaturą przeżycia. Bo chodzi o Boga, a nie o przeżycie. Nieodpowiedzialny zrobi show i uczestnicy będą mówili, że była wspaniała modlitwa, bo bardzo ją przeżyli. Tylko co przeżyli? ||| Całą rozmowę znajdziesz tutaj PRZECZYTAJ TEŻ: Bp Edward Dajczak: doświadczyłem spoczynku w Duchu Wojciech Werhun SJ: Prawda o zaśnięciach w Duchu Świętym - odpowiedź Remigiusz Recław SJ: Czy to naprawdę "spoczynek w Duchu"? Tworzymy dla Ciebie Tu możesz nas wesprzeć. Spoczynek w Duchu Świętym Pokój Dobro ! Spoczynek w Duchu Świętym - co to w ogóle jest ? Jest to zjawisko przypominające omdlenie . W czasie spoczynku jeśli to jest działanie Ducha Świętego to nawet jeśli upadniesz na ziemie i nikt Cię nie podtrzyma ; Nic Ci się nie stanie . Dar spoczynku w Duchu ma jednak przede wszystkim trzy zasadnicze cele: po pierwsze, udzielany jest osobom, które ze względu na konkretną sytuację życiową, proces nawrócenia i dążenia do Boga, zranienia z historii życia oraz decyzje, wybory i zadania, przed którymi stają, potrzebują dla umocnienia swej wiary takiego właśnie duchowego i emocjonalnego doświadczenia bliskości Boga. Nie znaczy to oczywiście, że pozostałe osoby nie przeżywające spoczynku w Duchu są owej bliskości Boga pozbawione. Znaczy to tylko tyle, że nie potrzebują doświadczać jej w takim kształcie – o tym zaś wie najlepiej i decyduje sam Bóg. Trzeba uważać jednak na Dar Spoczynku ponieważ ma On różne pochodzenia ; - Pierwsze i najczęściej spotykane jest pochodzenie Boskie od Pana Boga - My jako ludzie możemy sami spowodować "upadek " mówiąc :"Chce upaść " i rzeczywiście dana osoba upada - I jakże by inaczej nie mogło być gdyby zły nie wtrącił w to zjawisko swoich "trzech groszy " - naśladuje Pana Boga i też może spowodować takowe "upadki " (zdarza się bardzo skrajnych przypadkach ) .. Pamiętajcie :... Spoczynek nie jest celem - modlitwa jest celem ... Idealnie o danym zjawisku mówi Jarosiewicz - zostawiam link poniżej ... Błogosławionego dnia + Popularne posty z tego bloga Stygmatyk - brat Elia Pokój Dobro ! Pax et Bonum ! Włoski mnich , zakonnik , naśladowca św. Franciszka - Brat Eliasz .Posiada stygmaty , oraz przeżywa rok rocznie te same boleści co Jezus Chrystus . Brat Elia ma niezwykłe zamiłowanie do zwierząt , z pośród których umiłował sobie ptaki . Jest bardzo pokornym człowiekiem a Jego osoba porusza serca innych wiernych . Chwilka rozmowy z Nim powoduję , że człowiek inaczej postrzega Pana Boga , świat . Brat Elia po mimo tego , że ma te stygmaty ponad 20 lat nadal nie uważa tak , że to są znaki samego Boga , ale przyjmuje je z pokorą . Pewnego dnia Brat Eliasz dostał nakaz od Pana Jezusa , aby udał się do kościoła i sfotografował białą ścianę - spośród 36 czystych białych zdjęć jedno było kolorowe - Pan Jezus pozwolił się sfotografować . Brat Elia podczas męki , którą przeżywał Jezus podczas drogi Krzyżowej , przeżywa wówczas takie męki , że nie ma siły się ruszyć . Jego stygmaty krwawią . Jak sam mówi w filmie o Nim "Ja nawet połowy te Zagrożenia Duchowe : Pokój i dobro ! Bracie i Siostro ! Dziś przybliżę wam jakie są zagrożenia duchowe . Na samym początku czym w ogóle są owe zagrożenia : Zagrożenia duchowe - to wszelkie działanie człowieka, które w sposób mniej lub bardziej bezpośredni zmierza do zerwania relacji z Bogiem. Zachowania te godzą w pierwsze przykazanie: Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną , nierzadko ocierając się lub będących grzechami idolatrii. Zagrożeniami duchowymi są więc wszystkie praktyki, które prowadzą do ubóstwienia człowieka, odkrywania jego nadprzyrodzonych możliwości i zdolności, otwierania się na inne duchowości, wiary w irracjonalne ideologie, inicjacji magicznych, spirytystycznych i okultystycznych. Katechizm Kościoła Katolickiego (KKK ) 2116 mówi : " Należy odrzucić wszystkie formy wróżbiarstwa: odwoływanie się do Szatana lub demonów, przywoływanie zmarłych lub inne praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość (Por. Pwt 18,10; Jr 29, 8). Korzystanie z horoskopów, as Młodzież a Bóg - wiara XXI wieku Pax et Bonum ! Relacja Bóg - Człowiek : Czytając , słuchając świadectw młodych , ale nie tylko młodych ludzi możemy dostrzec , że wiara dla każdego z nas z osobna będzie czymś innym , ponieważ każdy znasz ma zupełnie inne doświadczenie Boga . Dla młodego - dorastającego człowieka - wierzyć - może oznaczać odmówienie modlitwy na szybko , bez głębszego zastanowienia się nad sensem wypowiadanych słów , co również zdarza się i osobą trochę starszym . Modlitwa nie powinna być zwykłym "Odklepywaniem " tylko rozważaniem słów w niej zawartych . Ewangelista Mateusz piszę " (..) Ty zaś , gdy chcesz się modlić , wejdź do swej izdebki , zamknij drzwi i módl się do Ojca twego , który jest w ukryciu . A Ojciec twój, który widzi w ukryciu , odda Tobie . " A gdzie w tym wszystkim jest wiara ? Otóż , wiara jest potrzebna dla każdego człowieka - nawet niewierzącego . Człowiek niewierzący również wierzy , ale zupełnie w co innego np. w ewolucję czy w wielki wybuch , n Choć Kościół bardzo wyraźnie powiedział, że zjawisko to należy nazywać "spoczynkiem" lub "upadkiem", to jednak wiele grup Odnowy w Duchu Świętym nie zrezygnowało z drugiej części nazwy tego zjawiska i wciąż bezkrytycznie mówi o nim jako o "spoczynku w Duchu Świętym". Powód wydaje się prosty - kto chciałby mieć "upadki"? Albo kto chciałby mówić: "dziś na modlitwie upadłem"? Tymczasem mieć spoczynek w Duchu Świętym - to nie lada wyróżnienie. Można wówczas powiedzieć: "ja spocząłem w Duchu Świętym", czyli zostałem Nim wypełniony. W domyśle można pójść dalej: "A ty? Ciebie też napełnił Duch Święty, czy nie miałeś dziś spoczynku? Oj, nie miałeś… Szkoda, że się nie otworzyłeś na Ducha Świętego". REGIONY WYSOKIEJ UPADALNOŚCI W Odnowie w Duchu Świętym są środowiska, gdzie "spoczynki" są czymś na porządku dziennym - upada każdy. Ale są też ośrodki, gdzie o tym doświadczeniu w ogóle się nie mówi i ono nie występuje, choć występują wszystkie inne charyzmaty. Z pewnością ośrodek łódzki jest tą drugą opcją. Osobiście nie neguję zupełnie spoczynków - myślę, że Bóg uzdrawia również w ten sposób. Jednak to, w jaki sposób używamy tej metody spotkania z Bogiem - pozostawia we mnie bardzo wiele trudności, aby ją przyjąć. Jak już mówiłem, w Łodzi raczej nie spotkamy się ze spoczynkiem. Ale z zespołem Mocni w Duchu prowadzimy bardzo dużo rekolekcji w parafiach całej Polski i zagranicą, więc co jakiś czas spotykam się tam z tym zjawiskiem. Najczęściej dochodzi do niego podczas bardzo ważnych momentów, które koncentrują naszą uwagę na Jezusie, np. podczas przeistoczenia albo błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem. Za każdym razem, gdy w takich sytuacjach widziałem spoczynek - wprowadzał on zamieszanie i odrywał uwagę od Jezusa, a koncentrował na osobie, która upadła. Nagle ludzie przestają patrzeć na Jezusa, a zajmują się osobą, która wyłożyła się jak długa. W takiej sytuacji powstaje we mnie pytanie: - Panie Jezu, czy to Ty odrywasz uwagę ludzi skupionych na Tobie, aby zajmowali się człowiekiem, a nie Tobą? A może robi to ktoś inny? Odpowiedź przychodzi dosyć szybko... WĄTPLIWY AUTOR SPOCZYNKU Bardzo często idę z Najświętszym Sakramentem przez kościół, aby błogosławić ludzi. Są grupy ludzi w Odnowie, które takie momenty szczególnie wybierają na upadki. Zatem idę z Panem Jezusem, błogosławię, a tu nagle ktoś pada mi pod nogi. I z reguły zagradza mi drogę, więc nie mogę przejść dalej. Oczywiście radzę sobie z taką sytuacją - biorę monstrancję w jedną rękę, drugą podwijam sutannę, aby się nie potknąć i robię wielki krok nad nim. Wygląda to pokracznie, wszyscy się temu przyglądają. Wówczas rodzi się we mnie pytanie: - Panie Jezu, czy to naprawdę Ty zagrodziłeś mi drogę, abym nie szedł dalej z Tobą do ludzi i im nie błogosławił? Czy po prostu ten upadek nie pochodzi od Ciebie? Moim zdaniem powoduje go sam człowiek. Problem w tym, że od tego momentu ludzie już nie myślą o Jezusie, ale o osobie, która upadła i zastanawiają się, o co w tym wszystkim chodzi. Podczas obchodów 5. rocznicy śmierci znanego jezuity, o. Józefa Kozłowskiego miało miejsce spotkanie w hali sportowej, w której zgromadziło się ok. 4,5 tys. osób. Podczas modlitwy uwielbienia jedna kobieta miała upadek. Można by go zignorować, bo spoczynki podczas takiej modlitwy mają prawo się zdarzyć. Jednak nasza posługa medyczna reagowała na każde tego typu zachowanie. Okazało się, że interwencja lekarska uratowała tej kobiecie życie, dzięki temu, że szybko została przewieziona do szpitala… W jej przypadku "spoczynek" spowodowały emocje w połączeniu z problemami z nadciśnieniem. Gdyby potraktowano to jako spoczynek w Duchu Świętym - kobieta mogłaby umrzeć. MODLITWA "DO SKUTKU"? Niepokojące jest też to, że w wielu środowiskach, gdzie spoczynki są praktyką normalną - celem modlitwy nie jest Jezus, ale spoczynek. Ludzie podchodzą do modlącego się, aby otrzymać spoczynek. Co więcej, modlący się ma taki sam cel! Nie chodzi o modlitwę za kogoś, ale o doprowadzenie go do spoczynku. Modlitwa trwa więc tak długo, aż ktoś upadnie. Gdy już "poleci" - modlitwa jest przerywana i przechodzi się do kolejnej osoby, a poprzednia leży. Taką postawę krytykuje o. Leo Thomas autor książki "Posługa uzdrowienia". Uważa on, że spoczynek jest narzędziem uzdrowienia, a nie celem do osiągnięcia. Kiedy podczas modlitwy ktoś upadnie, to nie powinno się przerywać modlitwy. Jest ona kontynuowana, a stan spoczynku jakby sprzyja większej otwartości na to, co dalej ma się dokonać w modlitwie. Tymczasem, czego jesteśmy świadkami w Polsce na spotkaniach ogólnych - wyraźnie pokazuje, że spoczynek jest traktowany jako cel sam w sobie. Modlący się tak prowadzą modlitwę, aby kogoś "przewrócić". Często trzymają ręce na osobie, za którą się modlą, kręcąc jej ramionami lub głową, tak jakby wprowadzały ją w stan nieważkości. Inni natomiast, trzymając rękę na czole, przechylają głowę do tyłu. Czasem przechylają ją tylko trochę, innym razem mocniej, drugą rękę trzymając pod karkiem. To wszystko przypomina raczej celowe wprowadzanie w stan spoczynku niż dar dany od Boga. NATURALNE ZDOLNOŚCI Mówiąc o spoczynku, trudnością jest także to, że do złudzenia przypomina on hipnozę magnetyczną. Podczas kursów hipnozy pierwszym krokiem jest zdobycie umiejętności wprowadzania osób w stan spoczynku, albo - inaczej mówiąc - powodowanie upadku. Dopiero gdy młody hipnotyzer opanuje tę umiejętność, może podejmować kolejne kroki. Niektórym ten pierwszy krok przychodzi bardzo łatwo - mają jakby naturalną zdolność do wprowadzania ludzi w spoczynek - innym przychodzi to trudniej. Podobnie jedna osoba ma zdolności językowe, a druga ich nie posiada. Zasadniczo ten, kto ma takie zdolności, nie zdaje sobie z tego sprawy, natomiast osoba, która nie może tego opanować - widzi, że tej zdolności jej brakuje. Jestem pewien, że nikt z osób wprowadzających w spoczynek podczas modlitwy nie oszukuje ludzi i nie stosuje technik hipnotycznych. A jednak można mieć naturalną zdolność, aby go powodować. Możliwe jest też wprowadzanie się w spoczynek samemu - tak jak możliwa jest autohipnoza lub zmuszenie się do płaczu. Osoba, która zmusza się do płaczu, ma prawdziwe łzy, czasem nawet bardzo obfite. Także dziecko, którego nic nie boli, potrafi zmusić się do płaczu. Mamy więc naturalną umiejętność wywoływania w sobie pewnych reakcji. Moje doświadczenie modlitwy wstawienniczej pozwala mi często stwierdzić, że kogoś muszę mocniej trzymać, bo tak bardzo chce mieć spoczynek, że z pewnością zaraz go osiągnie. Widać to po drobnych ruchach tej osoby, czasem po podekscytowaniu lub jakimś poziomie rozchwiania emocjonalnego. KTO TU DZIAŁA? Kiedyś w Częstochowie, podczas Ogólnopolskiego Czuwania Grup Odnowy w Duchu Świętym, uczestniczyłem w modlitwie osób przygotowujących czuwanie. Wśród nich byli też goście główni, którzy, gdy się modlili - bardzo często wprowadzali ludzi w stan spoczynku. Akurat tak się złożyło, że jeden z nich podczas modlitwy położył mi rękę na kręgosłupie. W tym miejscu, gdzie była ręka, czułem olbrzymie ciepło wyginające mnie tak, abym poleciał do tyłu. Zacząłem się modlić o ochronę przed tym, co czułem. Prosiłem Boga: - Jeśli to nie jest Twoje, to ochroń mnie przed tym. Wówczas to wyginanie jakby się zatrzymało, a po chwili modlący się zdjął mi rękę z pleców. To wszystko nie oznacza, że nie ma spoczynków pochodzących od Ducha Świętego. Z pewnością są. Podczas jednego ze spotkań ks. Johna Bashobory w Polsce, ks. proboszcz udostępnił kościół na spotkanie charyzmatyczne, choć sam nie był przekonany do całego wydarzenia. Kościół był oczywiście pełen ludzi, zespół grał dosyć głośno… Proboszcz postanowił więc zajrzeć do kościoła na chwilkę, aby zobaczyć, czy wszystko jest w porządku. Chciał wejść, popatrzeć i wyjść. Ale gdy wszedł - miał spoczynek. Nikt na nim nie położył rąk, nikt nic nie wymuszał - po prostu: stało się. Gdy wstał, został w kościele do końca spotkania... Chwała Panu! Więcej artykułów na ten temat znajdziesz w dwumiesięczniku Szum z Nieba. Moja koleżanka była na takiej mszy i "spoczęła". Jak mi to kiedyś opowiadała, od razu to skojarzyłem z fluidoterapią/magnetyzmem. Dziś ją spytałem i wkrótce szczegóły mi napisze kiedy jest taka msza, bo podobno jest raz w miesiącu, 15 km ode mnie. Wybiorę się tam chętnie i wtedy opiszę moje odczucia. Osobiście nie łączyłbym tego ze sceniczną hipnozą, która jest raczej chwilowym uśpieniem, aniżeli ekstazą duchową wywołaną tym spoczęciem. Swoją drogą, ciekawy filmik znalazłem, z naszym papieżem Franciszkiem : Czytam teraz wywiad z pewnym się więc wydarzyło w czasie święceń diakonatu?Kiedy biskup nałożył na mnie ręce, wydawało mi się, że trwa to godzinami. Miałem nad sobą otwarte niebo, widziałem strumień światła i czułem, że dokonuje się operacja na moim organizmie, że Bóg faktycznie wymienia mi serce. Kilka miesięcy po tym wydarzeniu uczestniczyłem w Częstochowie we mszy świętej z modlitwą o jako diakon?Tak. W pewnym momencie ks. Włodek Cyran, odprawiający tę mszę, po-wiedział, że jest tu z nami sparaliżowany człowiek, który zostawił swoje kule przed drzwiami kościoła, wczołgał się do niego i powiedział, że nie wyjdzie stąd, dopóki Bóg go nie uzdrowi. W kościele tłum, ścisk ogromny, a ksiądz zwraca się do tego człowieka: – Podejdź do ołtarza, Jezus wysłuchał twojej prośby. Ludzie zaczęli się rozstępować, niektórzy płakali, ponieważ ten człowiek – jeszcze niezdarnie – szedł w stronę ołtarza. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłem, że, kurczę, Ewangelia dzieje się ksiądz na to zareagował?Byłem pod ogromnym wrażeniem. Zresztą cała tamta noc była dla mnie charyzmatyczną szkołą w pigułce. Pięćdziesiątnica przy niej wymięka. W czasie tamtego czuwania po raz pierwszy modliłem się za opętanego człowieka, ale zanim ks. Włodek mnie przy nim postawił, sam pomodlił się nade mną. Wtedy – też po raz pierwszy – przeżyłem spoczynek w Duchu Świętym i rąbnąłem na twarz przed całym Kościołem. A we wszystkim, co się tam działo, towarzyszyło mi doświadczenie osobowej obecności Boga, którego nie miałem nigdy wcześniej. To był moment mocnego uderzenia, otworzyły się przede mną zupełnie nowe horyzonty kapłaństwa.[...]A spoczynek udawany? Z nim też mamy do czynienia?Tak, to są spoczynki albo wprost udawane, albo emocjonalne i wtedy można się nieźle uszkodzić. Kiedyś przyjeżdżały do mnie pewne kobiety, które gdy tylko mnie zobaczyły, to zaraz padały. Wiedziałem, że udają, więc kiedyś powiedziałem: „Dzisiaj zakaz spoczynku”. A jedna z tych pań spytała: „Jak to, ksiądz będzie Ducha Świętego ograniczał?!”. Ja na to z uśmiechem: „Nie, to Duch Święty dał mi taką duchową władzę, że mogę zakazać spoczynku”. Ale któraś pani nie wytrzymała i padła. „Proszę wstać” – powiedziałem. Ona nic. To powtórzyłem: „W imię Jezusa, proszę wstać”. Leżała dalej. Ponieważ ona nigdy nie doświadczyła prawdziwego spoczynku, to myślała, że człowiek nie ma wtedy świadomości. Powiedziałem więc: „Jeśli mnie pani nie słyszy, to znaczy, że jest pani opętana”. Zaraz wstała na równe nogi! (śmiech)i jeszcze fragment, który nie wiem jak rozumieć :Niektórzy są nawet w stanie podać imię złego ducha, który opętał jakąś zadzwoniła do mnie pewna kobieta przebywająca za granicą, która miała ten charyzmat, i powiedziała: Proszę księdza, tutaj nie ma ludzi, którzy chodzą ze swoimi aniołami, tu ludzie chodzą z demonami. Ona po prostu widziała przy człowieku złe duchy. Co ciekawe, osoby zniewolone nie były w stanie wytrzymać w jej towarzystwie, bo duchy drżały, że zostaną trudny i mało przyjemny charyzmat!Dlatego trzeba go długo rozeznawać, poddawać próbie i posłuszeństwu wspólnoty Kościoła, żeby wykluczyć spirytyzm czy z nieba gromi wypalił w ziemi znakznak ten wielki był jak domto był krzyż, a obok stałz postury szczupły, wysoki gośćale słowa miał jak stalludzie wnet oblegli gokrzycząc: Tak! To Ten! To On!

spoczynek w duchu świętym płacz